14 lut 2010

Szkło powiększające !

Się mi przypomniało jak w piątek klasie pedałówy mieliśmy zajawe na szkło powiększające. Praktycznie każdy miał wtedy taki sprzęcior. Brało się takie szkło z różnych miejsc. Ci co mieli kasę to sobie kupowali nówki sztuki, ktoś miał od brata albo od taty czy coś. Im większe tym było fajniej bo się zasiewało szpan. Synuś to miał lupę z rączką i mówił, że ma najlepsze ze wszystkich. A nie miał najlepszego bo najlepsze miałem ja. Znalazłem w szufladzie stare bryle mojego dziadzia i rozginałem oprawkę i wyciągałem sobie szkło z lewego oka. Jak wracałem do domu to wkładałem do środka. Konkretna maszyna i mega przybliżało. Było grubaśne na wypasie, grubsze od dna słoika z sosu tatarskiego. Najpierw się ze mnie śmiali, że mam lipę ale jak zobaczyli jak wypala to każdy chciał mieć dziadka z konkretną wadą oka.

Wypalaliśmy dużo i prawie pół dnia jak tylko było dobre słońce. Ja swoim szkłem rozpalałem ogień w pięć minut. Ale najbardziej najlepsze było wypalanie na ławkach napisów i różnych rzeczy. Na każdej ławce na osiedlu miałem swój podpis. Sasza rulez !!! albo Sasza King !! i taka korona nad napisem. Kiedyś siedziałem w szkole w ławce od samego okna, bo musiałem siedzieć co tydzień w innym miejscu z inną osobą bo tak pani wychowawczyni kazała każdemu nauczycielowi ze mną robić. Że jak za długo siedzę z kimś to same problemy z tego wychodzą. Najlepiej lubiała żebym siedział koło dziewczyn takich co kujonizowały bo one nawet gadać nie chciały. No i to było na historii jak Bula był u odpowiedzi i gadał o wynalazkach i odkryciach naukowych. Mówił o lampach i żarówce i ogólnie o radio i takich tam. Ja sobie pomyślałem, że najlepszy wynalazek to szkło powiększające ale o tym Bula nic nie mówił. Taka była nuda to wyciągnąłem szkło swoje szkiełko i zacząłem wypalać na ławce. Było na tyle luzu bo siedziałem sam w 2 ławce bo Angoska co z nią siedziałem była chora. Zacząłem wypalać i wypaliłem już napis hista i połowę szubienicy bo chciałem powiesić histe w sensie, że mega nuda i ogólnie kiszka stolcowa. Cały czas słyszałem głos Buli jak gadał to wiedziałem, że teren czysty jak mówią z FBI „klir, go, go, go” i baba za biurkiem. To jak w połowie szubienicy byłem to nagle mnie ktoś złapał za pejsa i za rękę ze szkłem. To była baba od histy. Jak mnie złapała to mi szkło z ręki wypadło i się całe popękało bo walnęło o podłogę. Zaczęła się drzeć i kazała Dutkiewiczowej iść po panią pedagog. Kazała mi wstać i czekać przy tablicy aż przyjdzie Dutkiewiczowa z baba pedagog. Powiedziała, że co ja sobie myślę, kto zapłaci za zniszczoną ławkę, czy chciałem szkołe z dymem puścić i potruć inne dzieci w klasie. Nieodpowiedzialny i że mam lekkiego ducha i takie tam i lekceważę wszystko. I co to za napisy i w ogóle to chyba 5 minut się podniecała. Było mi obojętne wszystko tylko najgorsze, że rozwaliło się moje szkło. Baba kapnęła się, że coś się wypala po zapachu bo najpierw się spalił lakier a potem się hajciło drewno no i po dymku co szedł trochę z wypalania. Pedagog była nawet spoko bo się nie darła ale i tak miałem przesrane jak sto pięćdziesiąt.

Musiałem zostać po szkole, przyszedł mój ojciec pokazała mu ławkę która zniszczyłem i powiedziała, że albo trzeba zapłacić albo samemu ją zrobić tak jak była. Powiedział mi, od razu jak wyszliśmy od pedagog, że mam szlaban i ogólnie nie mogę wychodzić z domu do odwołania. Jak wróciliśmy do domu to było jeszcze gorzej bo dziadek do nas przyjechał i chciał oglądać tv a to były jego okulary takie co zostawiał u nas. Zobaczył, że nie ma szkła w pinglach i nawet jak się nie przyznałem to ojciec wiedział, że to tym szkłem wypalałem w szkole. Wcześniej powiedziałem, że to było kolegi. Po tym to dał mi szlaban na wychodzenie nie z domu ale ze swojego pokoju i zabrał mi wszystko poza książką i zeszytem ćwiczeń do historii. Ojciec się mocno wkurzył musiał się zwolnić z pracy żeby przyjść po mnie do szkoły do pedagog a potem drugi raz żeby przyjść do szkoły ze mną w piątek (bo w sobotę zamknięta i się nie zgodzili) czyścić papierem ściernym i szczotka taka drutową całą ławkę (tzn ja czyściłem a on mi gadał cały czas). Nie dało się wyczyścić idealnie to jasnym lakierem nie zakryło. To się znów bardziej wkurzył bo musiał iść kupić ciemniejszy i znów wydać kasę i tym ciemniejszym już się zakryło wszystko. Wolałbym żeby to się nie stało bo wydał dużo kasy, lakier, szczotka, drugi lakier i nowe okulary dla dziadka i jeden dzień bezpłatnego urlopu bo raz pół dnia i drugi raz pół. Ale co się stało to się stało i jak się rozlało mleko to trzeba pościerać bo się nie da wsadzić do butelki rozlanego a jak się da to już i tak inny smak będzie miało i już nie będzie UHT.


Potem już nie wypalałem chyba, że ktoś sobie dał wypalić coś swoim szkłem bo ja nie miałem już skąd wziąć. Ale nawet jak ktoś pożyczył to wypalanie było bez sensu bo co chwile patrzyłem w swoje okno czy ojciec się nie patrzy bo powiedział, że jak mnie zobaczy przy wypalaniu to on mi wypali ale pasem dwie pręgi na dupie.

To jak wypalacie to lepiej nie w szkole i uważajcie na szkło z bryli dziadka jak na oko w głowie bo potem tylko same problemy i nieuprzejmości.

4 komentarze:

  1. Ja tez raz lawke musialem papierem czyscic - znam ten bol. Przypal byl na cala klase, bo kolezanka napisala Adam na boku lawki, takim czarnym mazakiem co walil rozpuszczalnikiem. Wszyscy go zawsze wachali i udawali, ze maja odlot, ale to przestalo byc smieszne po tygodniu. No i pan od niemieckiego powiedzial na mnie, ze jak napisalem to mam teraz to naprawic a nie orzela zgrywac. No i musialem kupic papier scierny i szlifowac na przerwie a potem jeszcze to co sie starlo i zostalo na podlodze to musialem zamiesc. Nie lubilem go od tamtego dnia i naopowiadalem roznych historyjek na niego w klasie. To byla taka moja zemsta.
    Trzymaj sie i ap the punks!

    OdpowiedzUsuń
  2. wypalanie super. ja siedzialem przy scianie wiec nie mialem nawet jak wypalac w szkole. wypalalo sie na podworku z tym ze nie znam nikogo kto ukradlby szklo z okularow dziadka i "wieszał histe" na lawce szkolnej hahahaha

    OdpowiedzUsuń
  3. przypomnialo mi sie jak kiedys mialem przypal bo cyrklem dziure w lawce zaczalem robic. przestrachany bylem niezle, tez facetka mowila ze bede musial odkupic to se mysle o jezu tyle kasy, no niby skad mam tyle wziac, przeciez to chyba 3 podstawowki byla, ale na szczescie odpuscila i nawet starym nie powiedziala. tak tylko gadala zeby mnie nastraszyc (i jej sie udalo). pozdro sasza, fajnie sie czyta te twoje historyjki!

    OdpowiedzUsuń
  4. Oni tacy są ze tak strasza i strasza. Czasem tylko się trafia taki ostrzak ze nie popuszcza. Dobrze, że Ci podarowała bo jakbyś musiał zaplacić za ławke to przewalone. Pewnie można byłoby za ta kase kupić ze 4 kartridze do nintendo.

    pozdrawiam i Hajri hoł !!

    OdpowiedzUsuń