Siemanez!
Zima jest gites ale wf w zimie już taki bajerancki nie jest. Taka zimna pogoda dużo problemów robi jak się idzie na wf. Dodatkowo to całkiem inne wf są jak ciepło a inne jak zimno. Ja wole te jak ciepło chyba, że jak mamy mieć na sali to mi obojętne jaka pogoda. Wtedy mieliśmy mieć na sali. Fajnie się gra na sali ale trochę więcej kłopotów się dorabia. Ale ok po kolejności powiem.
Wyszedłem z domu i się cieszyłem, że na sali mamy. To była 1 lekcja wf o 8:00 a potem majca i hista i chyba rela i polak. Jak zimno to najgorzej, że z domu nie dało się wyjść bez rajtuzów albo kalesonów. Mama zawsze mi sprawdzała i kazała podnieść spodnie do góry i jak widziała to luz a jak nie widziała to kazała ubierać. Ja ubierałem wychodziłem na klatkę i na klatce szybko ściągałem, wkładałem do plecaka i do budy biegiem. Weź raz jak przyszedł na wf Rybski i myślał, że mamy grać w pingla bo tak było ustalone ale zmienili nam na sale z inna klasą łączone to miał przewalone. Długo czekał z przebraniem to wiedzieliśmy, że coś kombinuje więc specjalnie czekaliśmy w szatni. Jak ściągnał spodnie to się okazało, że gość miał rajtuzy takie dziewczęce, prążkowate i na dodatek ze stopami. Przewalone bo żeśmy cały wf pociągali z niego łacha. Trochę miał potem pod górkę jak to się mówi i nawet dziewczynom powiedzieli że nosi babskie ciuchy i ogólnie w rajtuzach chodzi.
No to wbiłem do szatni przebrałem się i mieliśmy grać w piłkę bo w kosza nie lubię. Się wkurzyłem jak się okazało, że mamy tylko połówkę sali bo drugą mają dziewczyny i że będą miały sprawdzian z dwutaktu. Bez obrazy ale mogły sobie iść na korytarz poćwiczyć skok przez kozła czy inne przewroty w przód czy tył. Na połówce się gra na materace po szerokości i jest gorzej. Jak wybraliśmy składy to zaczęliśmy grać. Gość od wf cały czas krzyczał żeby technicznie a nie na siłę. Też było nas dużo to graliśmy na zmiany co dwa gole. Ja nie robiłem technicznie tylko waliłem na siłę. Bramkarz zawsze wypękany że dostanie to bramki siadały jak sobie cylłem w materac. Jednego strzała sprzedałem ze szpica i Kuzke dostał w gębe i mu się farba z nosa puściła to mi kazał za karę iść stać pod salą gimnastyczną na 5 minut. To postałem chwile i akurat wróciłem na następnego mecza. Jak już pograliśmy to na koniec wf była zbiórka w dwuszeregu i ja stałem za Piwlakiem. I on miał bawełniaki dresy takie a po drugiej stronie sali miały zbiórkę dziewczyny. Ja Piwlakowi te dresy ściągnąłem do kolan i on walnął dwie rzeczy. Buraka na buzi i mi z buta walnął. To jak mi walną to ja mu oddałem i on mi oddał i jak mu chciałem znów oddać ale już tak na serio żeby to był strzał śmierci to gościu zaczął krzyczeć i od wf facet bo obecność sprawdzał zobaczył co się dzieje i ogólnie zrobiło się gorąco. Zapytał co się stało to Piwlak od razu jak z maszynówy na mnie wykablował a baba z wf od dziewczyn powiedziała, że tak było. Zgłosił mnie do wychowawcy, wpisał mi naganę i uwagę do podpisania. Do tego musiałem do pedagog iść na dywan i z nią rozmawiać. Na szczęście pedagog nie było a potem zapomnieli o tym. Z Piwlakiem kosa potem przez dwa tygodnie bo jak sobie sznurka nie zawiązał to nie moja wina, że mu z dupala poleciały dresy. On miał też kose z Mierczym bo Piwlak dał Mierczemu haka jak graliśmy w piłke w sensie że go podwadził i Mirczy wyglebił a nie miał dresów tylko spodenki i sobie na parkiecie zagotował skóre od tarcia i miał potem ropniaka takiego przez miesiąc prawie. Ja zawsze w dresach chodziłem bo jak było szlifowanie po parkiecie to potem tylko dres przetarty ale kolano całe a tak to lipa zdzierać strupa na lekcjach przez pół miesiąca.
Z wf to jeszcze tak na szybko dodam, że lubiłem nawet w pingla grać. Debla nie lubię bo jak dostaje jakiegoś leszcza do zespołu to przegrywam bo gość nie umie nawet odbierać albo daje serwy z ręki tak że mu się skóra zdziera bo zahacza rakietką albo cały czas daje w siatkę. To tak bez sensu jak mi da lewusa to więcej siedzę na ławce niż gram. Jak coś to singlowe gry do 11. Wtedy coś się pogra albo w obiegusa. Tylko, że w obiegusa zawsze brakuje paletek i trzeba grać zeszytem z tekturową okładką a jak ktoś już odpadnie to oddaje swoją rakietkę. Raz jak graliśmy w pingla w obiegusa i już był finał a ja do finału doszedłem razem z Marcem. To tak staliśmy i czekaliśmy aż dyżurny przyniesie pingla bo popekał ten co graliśmy i trzeba było zmienić. Ja tak chciałem postraszyć Marca że rzucam w niego rakietką i miałem spoconą rękę i mi się ta rakietka wypadła i dostał w głowę. Trochę mu się rozcięło ale nic takiego, żeby od razu płakać a on włączył syrenę głośniej niż Straż pożarna (a straż to najgłośniej ma syrenę zawsze) i prosił Stysia, żeby go do higienistki zaprowadził. Weź taka afera o nic praktycznie. Szedł jakby miał wypadek samochodowy na autostradzie mega karambol a miał mała ryskę na lakierze jakby ktoś dokleił się do auta na parkingu. Potem od razu wiadomo przewalone miałem ale się wyparłem trochę, że niechcąco i tylko mi dali naganę i uwagę i powiedzieli, że wezwą rodziców następnym razem. Niech sobie Marzec z dziewczynami przez kozła skacze jak taka baba a nie w obiegusa gra.
Eloł.
Zima jest gites ale wf w zimie już taki bajerancki nie jest. Taka zimna pogoda dużo problemów robi jak się idzie na wf. Dodatkowo to całkiem inne wf są jak ciepło a inne jak zimno. Ja wole te jak ciepło chyba, że jak mamy mieć na sali to mi obojętne jaka pogoda. Wtedy mieliśmy mieć na sali. Fajnie się gra na sali ale trochę więcej kłopotów się dorabia. Ale ok po kolejności powiem.
Wyszedłem z domu i się cieszyłem, że na sali mamy. To była 1 lekcja wf o 8:00 a potem majca i hista i chyba rela i polak. Jak zimno to najgorzej, że z domu nie dało się wyjść bez rajtuzów albo kalesonów. Mama zawsze mi sprawdzała i kazała podnieść spodnie do góry i jak widziała to luz a jak nie widziała to kazała ubierać. Ja ubierałem wychodziłem na klatkę i na klatce szybko ściągałem, wkładałem do plecaka i do budy biegiem. Weź raz jak przyszedł na wf Rybski i myślał, że mamy grać w pingla bo tak było ustalone ale zmienili nam na sale z inna klasą łączone to miał przewalone. Długo czekał z przebraniem to wiedzieliśmy, że coś kombinuje więc specjalnie czekaliśmy w szatni. Jak ściągnał spodnie to się okazało, że gość miał rajtuzy takie dziewczęce, prążkowate i na dodatek ze stopami. Przewalone bo żeśmy cały wf pociągali z niego łacha. Trochę miał potem pod górkę jak to się mówi i nawet dziewczynom powiedzieli że nosi babskie ciuchy i ogólnie w rajtuzach chodzi.
No to wbiłem do szatni przebrałem się i mieliśmy grać w piłkę bo w kosza nie lubię. Się wkurzyłem jak się okazało, że mamy tylko połówkę sali bo drugą mają dziewczyny i że będą miały sprawdzian z dwutaktu. Bez obrazy ale mogły sobie iść na korytarz poćwiczyć skok przez kozła czy inne przewroty w przód czy tył. Na połówce się gra na materace po szerokości i jest gorzej. Jak wybraliśmy składy to zaczęliśmy grać. Gość od wf cały czas krzyczał żeby technicznie a nie na siłę. Też było nas dużo to graliśmy na zmiany co dwa gole. Ja nie robiłem technicznie tylko waliłem na siłę. Bramkarz zawsze wypękany że dostanie to bramki siadały jak sobie cylłem w materac. Jednego strzała sprzedałem ze szpica i Kuzke dostał w gębe i mu się farba z nosa puściła to mi kazał za karę iść stać pod salą gimnastyczną na 5 minut. To postałem chwile i akurat wróciłem na następnego mecza. Jak już pograliśmy to na koniec wf była zbiórka w dwuszeregu i ja stałem za Piwlakiem. I on miał bawełniaki dresy takie a po drugiej stronie sali miały zbiórkę dziewczyny. Ja Piwlakowi te dresy ściągnąłem do kolan i on walnął dwie rzeczy. Buraka na buzi i mi z buta walnął. To jak mi walną to ja mu oddałem i on mi oddał i jak mu chciałem znów oddać ale już tak na serio żeby to był strzał śmierci to gościu zaczął krzyczeć i od wf facet bo obecność sprawdzał zobaczył co się dzieje i ogólnie zrobiło się gorąco. Zapytał co się stało to Piwlak od razu jak z maszynówy na mnie wykablował a baba z wf od dziewczyn powiedziała, że tak było. Zgłosił mnie do wychowawcy, wpisał mi naganę i uwagę do podpisania. Do tego musiałem do pedagog iść na dywan i z nią rozmawiać. Na szczęście pedagog nie było a potem zapomnieli o tym. Z Piwlakiem kosa potem przez dwa tygodnie bo jak sobie sznurka nie zawiązał to nie moja wina, że mu z dupala poleciały dresy. On miał też kose z Mierczym bo Piwlak dał Mierczemu haka jak graliśmy w piłke w sensie że go podwadził i Mirczy wyglebił a nie miał dresów tylko spodenki i sobie na parkiecie zagotował skóre od tarcia i miał potem ropniaka takiego przez miesiąc prawie. Ja zawsze w dresach chodziłem bo jak było szlifowanie po parkiecie to potem tylko dres przetarty ale kolano całe a tak to lipa zdzierać strupa na lekcjach przez pół miesiąca.
Z wf to jeszcze tak na szybko dodam, że lubiłem nawet w pingla grać. Debla nie lubię bo jak dostaje jakiegoś leszcza do zespołu to przegrywam bo gość nie umie nawet odbierać albo daje serwy z ręki tak że mu się skóra zdziera bo zahacza rakietką albo cały czas daje w siatkę. To tak bez sensu jak mi da lewusa to więcej siedzę na ławce niż gram. Jak coś to singlowe gry do 11. Wtedy coś się pogra albo w obiegusa. Tylko, że w obiegusa zawsze brakuje paletek i trzeba grać zeszytem z tekturową okładką a jak ktoś już odpadnie to oddaje swoją rakietkę. Raz jak graliśmy w pingla w obiegusa i już był finał a ja do finału doszedłem razem z Marcem. To tak staliśmy i czekaliśmy aż dyżurny przyniesie pingla bo popekał ten co graliśmy i trzeba było zmienić. Ja tak chciałem postraszyć Marca że rzucam w niego rakietką i miałem spoconą rękę i mi się ta rakietka wypadła i dostał w głowę. Trochę mu się rozcięło ale nic takiego, żeby od razu płakać a on włączył syrenę głośniej niż Straż pożarna (a straż to najgłośniej ma syrenę zawsze) i prosił Stysia, żeby go do higienistki zaprowadził. Weź taka afera o nic praktycznie. Szedł jakby miał wypadek samochodowy na autostradzie mega karambol a miał mała ryskę na lakierze jakby ktoś dokleił się do auta na parkingu. Potem od razu wiadomo przewalone miałem ale się wyparłem trochę, że niechcąco i tylko mi dali naganę i uwagę i powiedzieli, że wezwą rodziców następnym razem. Niech sobie Marzec z dziewczynami przez kozła skacze jak taka baba a nie w obiegusa gra.
Eloł.
that some crazy story breda!
OdpowiedzUsuńtroche mistrz!!!
OdpowiedzUsuńcool story bro
OdpowiedzUsuń