30 paź 2011

Szambo !!!

Szufla !!!

Kiedyś mogłem umrzeć i po prostu nie żyć, w sensie być martwym trupem ! Napisze o co chodzi żeby każdy wiedział jak to się stało, że spojrzałem śmierci przez oczy prosto w potylice !!!

Kiedyś tam jak jeszcze nasza pedałówa nie była całkiem gotowa to budowali sale gimnastyczną i drugą część szkoły. Wiadomo każdy chce mieć blisko do szkoły więc ona musi być siarczystych rozmiarów żeby się wszyscy zmieścili. Ja już byłem po pasowaniu na ucznia więc bujałem się po szkolnym korytarzu jak stary wilk morski po pokładzie albatrosa. Kiedyś przed samym końcem roku szkolnego poszedłem z Kumfikiem za szkołę na odgrodzony teren budowy. Chcieliśmy obczaić co się dzieje i czy przez całe wakacje uda się im zrobić salę gimnastyczną bo wiadomo, że fajnie pograć na WF w gałe czy inna kiwkę a nie na korytarzu robić przewrót w przód na ocenę czy jakieś inne skoki przez kozioła. 
Szybki skok przez siate i już byliśmy na budowie. Najpierw obczajka terenu czy nie wyskoczy zaraz jakiś strażnik z powołaniem i nie będzie w nas rzucał trzonkiem od siekiery. Teren czysty więc na luźnej gumce wjeżdzamy na posesje. Pochodziliśmy sobie trochę po budowie sali gimnastycznej. Kumfa policzył na tiptopy jaka będzie długość sali i wyszło, że będzie można konkretnie pokiwać 5 na 5 albo 3 na 3 po szerokości i zamiast bramek materace. Poszliśmy połazić między barakami i wykopami pod drugą część szkoły dla małolatów od klas 1 do 3. Wiadomo jak budowa to i takie baraki dla robotników co się tam przebierają czy coś. Jedna z takich bud to był kibel. Wszystko z tego kibla szło do dołka zrobionego przy tej budzie. Dla nas wtedy to był czad ! Znaleźliśmy scyropian i zrobiliśmy sobie łódeczki. Ja swoją dałem sobie na sznurek żeby mi nie odpływała. Nie wiem co nas wzięło ale poszliśmy sobie popuszczać je na tym szambie. 
Kumfa puścił swoją i nie miał sznurka kontrolującego więc mu łajba lekko odpłynęła od brzegu. Walczył żeby ją dostać i jak na złość nie było żadnego patyka w zasięgu ręki żeby sobie ją przybliżyć. Kumfa zaczął się denerwować bo mój lodołamacz sobie super dryfował i jak odpływał to go przyciągałem a on miał tak zwaną lipe. Wiadomo że Kumfa był i jest przykurczem i miał zastępczą ksywe "pigmej" co się ta ksywa nie wzięła przecież znikąd nie? Ja byłem od niego wyższy więc miałem też dłuższe ręce. Kumfa poprosił mnie, żebym mu pomógł przybliżyć jego sterowiec. Prosił a raczej sępił tak samo jak sępi zawsze dziubadło!!
- saszka dostałbyś mój statek?
- nie chce mi się wygniać chłopaku.
- ale powaga sasza podaj statek bo zabawa nie ma sensu jak ty sobie puszczasz a mojego nie moge dostać.
- nie bo to ryzykowne jest i nie mam się czego złapać na asekuracje.
- jak mi nie podasz to pójde do Sawickiej i powiem, że to ty ukradłeś jej wszystkie kompoty z czereśni z piwnicy.
- ale przecież to nie ja jej kradłem tylko my więc co powiesz sam na siebie?
- jak pójdę sam i powiem, że to ty to ja będe kryty a Ciebie ojciec przetnie na pół tak samo jak cię przeciał jak przerobiłeś wigrusa siostry na żużlówkę.
- dobra podam Ci ale nie że się boje tylko, że mi Cie żal a jak powiesz na mnie Sawickiej to ja powiem o torcie skrzypkowi ! 
- ok masz moje milczenie tylko daj statek i mamy zgode !

Przybiliśmy sobie pione i ruszyłem do akcji. Nachyliłem się chyba trochę za bardzo a jak pisałem nie miałem asekuracji i chyba straciłem kontrole nad swoim ciałem bo nie wiem jak to się stało ale wpadłem na główkę do dołka. Potem nie pamiętam co się działo ale słyszałem tylko krzyk Kumfy który raczej spanikował. Cudownym dotknięciem magicznej dłoni udało mi się przekręcić i wypłynąć na górę. Kumfa stał na brzegu i cały się trząsł. Jak tylko mnie zobaczył to od razu przestał się telepać i zaczał na mnie pokazywać palcem, szydzić i się drzeć "szambonurek" "szambopij", "szczochmen". Tak przykozakował bo najpierw miał kleksa że umarłem a jak zobaczył, że żyje to od razu mu się zmieniło zachowanie. Nie ważne.

W tym wszystkim najgorsze było to, że spadły mi w tym szambie okulary! Kurde nówka sztuka pingle miałem ze szkłami korekcyjnymi i zaklejonym okiem do ćwiczeń. Pierwsze co myślałem to, że mnie stary zabije za to, że posiałem osłonę na oko. Nowe pingle psia krew na receptę. Nie wiedziałem co zrobić i jak wrócić do domu. Cały mokry i śmierdzący a tu trzeba przejść przez osiedle i to w środku dnia! Dramat!!!! Wiedziałem, że muszę wrócić do domu bo nie będę siedział na budowie do nocy. Powiedziałem do Kumfy, że muszę przejść jakoś do domu tak, żeby mnie ekipa z osiedla nie widziała. On powiedział 
- stary to przeze mnie wpadłeś w to gówno po uszy więc odwrócę ich uwagę a Ty przejdziesz. 
Kawałek szliśmy razem w sensie Kumfa kilka kroków z przodu bo mówił, że śmierdze i zbiera go na spawanie jak idzie zbyt blisko. Jak zobczyliśmy osiedle to Kumfa dał znać że biegnie odwrócić uwagę ekipy a ja mam iść tym tempem co idę i jak dojdę bedzie pusto i się wślizgnę. Powiedziałem mu że spoko plan i Pigmej ruszył. Na ośce byłem 3 minuty po Kumfie patrze faktycznie nikogo nie ma. Uśmiechnąłem się pod nosem i rura szybkim krokiem do klatki. Minąłem ogródek Jaruzela i zostało mi 10 metrów do klateczki. A wtedy to zza klatki Paprocha wypadła cała ekipa z Kumfą na czele i zaczęli ze mnie drzeć łacha i zatykać nosy niby że taki smród. Strzeliłem buraka i rura do domu. Do Kumfy tylko zawołałem że
- nie żyjesz gnoju !!! 

W domu na luzie nawet się na mnie nie darli. Trochę się przestraszyli więc pewnie dlatego. Już myślałem że to koniec wstydu na ten dzień ale wstyd dopiero miał się zacząć!!! Mama powiedziała, że muszę mieć okulary. Pomyślałem spoko pójdzie się i kupi. Ojciec za to miał inny plan !! Plan był zły ! Przyszedł do mnie jak wyszedłem z łazienki i powiedział. 
- Zbieraj się idziemy
- gdzie mamy iść?
- to ty mi pokażesz gdzie iść. ubieraj się masz 5 minut.
Fajnie tylko,  że nie miałem żadnych czystych ciuchów wszystko brudne a te ostatnie co były czysŧe to śmierdziały szambem bo w nich się włąsnie prawie utopiłem. Przyszedłem zadowolony do kuchni i powiedzałem do ojca że nie możemy iść bo nie mam ciuchów. Ojciec się wkurzył i powiedział że on mi ciuchy załatwi. Poszedł do szafy i wyciągnał jakaś koszule w kwiatko motyle mojej matki i kazał mi ubierać. Powiedziałem że w tym nie pójde bo nie i już, że mam honor i zasady. A on mi powiedział, że ma skórzany pas a jak nie pas to ma dobry kabel od video !!! Fak siet raz dostałem w dupę kablem i wolałem jednak koszule w kwiatkomotyle! Do zestawu dostałem damskie spodenki i co najbardziej upokarzające sandały w których udało mi się nie chodzić przez ostatni rok czasu. Myślałem nawet że ich nie ma już w domu. Niestety były !! Tak wystrojony musiałem przejść przez osiedlę. Wyszedłem zobaczyć do okna czy są ludzie i niestety byli i to w ilości takiej że możnaby zagrać mecz na sali gimnastycznej którą właśnie budowali i to nie na materace tylko po długości. 

Zeszliśmy na sam doł w klatce i ojciec powiedział, że mam zaczekać on idzie do piwnicy. Po chwili wyszedł z drutem. Zapytałem go po co mu ten drut a on do mnie
- a czym mam szukać tych okularów?
Byłem załamany. Reputacja poszła się walić. Nie dość że się skąpałem w szambie, widzieli mnie wszyscy koledzy, wchodzę z domu w damskich ciuchach i sandałach to mój ojciec niesie drut zagięty na samym końcu w hak i będzie nim szukał okularów w szambie !! Takie coś to nawet mi się nie śniło.

Wyszedłem z klatki, głowa wbita w ramiona, wzrok 3 cm przed nogami. Głupio było patrzeć bo widziałem chamskie sandały. 3 metry za mną ojciec z drutem i idziemy na poszukiwania okularów w szambie. Wszyscy koledzy na ławkach i słyszałem tylko jak się śmieją i wołają
- sasza gdzie idziesz?
- sasza fajna koszula ..... dobry wzór babciowy !!!
Udawałem, że nie słysze przecież nie będę się bił przy ojcu. Szybko zniknąłem za blokiem i lekko odetchnąłem. Zaprowadziłem ojca pod szambo i pokazałem mu, że tu się skąpałem. Ojciec 45 minut mieszał drutem w dołku ale nic nie wyciągnął. Praktycznie robiło się już ciemno jak zrezygnował i powiedział
- będzie trzeba kupić nowe. Dobrze że nic ci się nie stało i się nie utopiłeś. Masz nauczkę żeby nie łazić po budowach

Nic mi się nie stało? dobre sobie nic się nie stało. Tydzień czasu czułem na sobie zapach szamba a trzy tygodnie miałem ksywe szambonurek. Jedno co pociesza zapach szamba po tygodniu zniknął nowa ksywa po trzech a Kumfa dalej jest pigmejem !!!

Siemanko !

6 komentarzy:

  1. coś nowego kiedyś, jakieś przygody? czy wciągnęła Cię rutyna codziennego dnia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kruca himel. nic nie pisalem bo mam probna mature i zakuwam z histy i majcy. ale niebawem cos zaplodnie w sensie napisze. fajnie ze ktos czyta bo niedlugo zakladam konto na fejsie to moze bede mial fanow czy cos !;)

      Usuń
  2. sasza kiedy nowe story? kiedy konto na fejsie? zdałeś maturę?

    OdpowiedzUsuń
  3. siemanez
    mialem glebe na skuterze kolegi. wjechalem w auto sasiada i rozwalilem i fure i skuter. z matury tez troche nedznie wyszlo wiec mam szlaban na neta do polowy czerwca chyba ze sie nie dostane na studia to do konca roku bede mial.
    cos napisze ale caly czas siedze ukradkiem na laptoku jak ojciec kladzie sie spac wiec musze byc czujny bo on wstaje jesc i do klopa kilka razy w nocy!!

    fajnie ze czytasz !

    OdpowiedzUsuń
  4. Sasza ja ciągle czekam na nowe wpisy! :D

    OdpowiedzUsuń
  5. 51 year-old Software Engineer I Shane Josey, hailing from Quesnel enjoys watching movies like I Am Love (Io sono l'amore) and Pottery. Took a trip to Fernando de Noronha and Atol das Rocas Reserves and drives a Duesenberg Model J Long-Wheelbase Coupe. tak

    OdpowiedzUsuń